sobota, 23 stycznia 2016

Nasza Mała Dwujęzyczność cz.2



Antek skończył właśnie 3 lata. Gada i gada, ciągle się wymądrza i wszystko wie najlepiej. Jest dwujęzyczny wiec rozumie co sie do niego mówi zarówno po polsku, jak i po angielsku. Problem w tym, że gdy mówi okrutnie kaleczy i polski, i angielski. Typowe dla jego wieku błędy językowe popełnia w obu językach.

Nie chodzi tu o wymowę, wiadomo że małe dzieci nie wymawiają „r” wiec road będzie "łołd", "droga" – "dloga". Nie potrafi jeszcze wymówić dość trudnych konstrukcji „ja nie chcę” i powtarza „ja nie cem”, „ja sprzątam – ja piątam”. To naturalne dla dzieci w jego wieku i urocze.
Jeśli chodzi o gramatykę, Antek ma kłopoty z tym, co zawsze sprawia największe problemy w nauce obu języków. W polskim będzie odmiana końcówek, rodzaje, tryby, czasy. Nie potrafię go przestawić na używanie formy męskiej, ciągle mówi „ja byłam” „ja jechałam”, „tata przyjechała”.  Uparcie powtarza też „ja idziem” zamiast „ja ide”. W angielskim ma problem w używaniu czasów i przeczeń. Jego sztandarowym błędem jest „i’m no like it” albo „I no go”
Angielski jest językiem zdecydowanie łatwiejszym i Antek używa go przez większość dnia wiec nigdy nie powie „nosorożec”, zawsze „rhino”. Jeden język wypiera drugi, trudniejsze wyrazy polskie zastępuje łatwiejszymi angielskimi. Czasem po prostu nie zna polskich odpowiedników, tak było np. z pirat treasure czyli skarbem piratów. Zwrot ten przywędrował z nim z preschool więc nie znał go nigdy po polsku. Tak samo się dzieje z nowo poznanymi zwierzętami czy roślinami. Gdy oglądamy książkę więcej zna nazw angielskich bo Liz (Antka childminder) zdążyła już być z nim w zoo lub na farmie, gdzie miał okazję je poznać.
 Jeszcze niedawno wyglądało na to, że on myśli że jest jeden język polsko-angielski. Teraz coraz częściej obserwuję że przyporządkowuje język do osoby. Potrafi czysto, bez wtrącania polskich słów, rozmawiać z Liz lub naszym sąsiadem.  
Gdy pewnego ranka zapytałam Antka czy samochód Liz się zepsuł, on odpowiedział „ye, but no need fixing”. Rozmowa była po polsku, ale gdy zapytałam o jego opiekunkę natychmiast przestawił się na angielski. To samo dotyczy oglądanych przez niego kreskówek lub sytuacji w preschool. Gdy opowiada co ogląda lub co sie wydarzyło w ciągu dnia zawsze mówi po angielsku. Nie potrafi jeszcze przetłumaczyć tego co usłyszał w innym języku. Dana sytuacja lub osoba po prostu należy do jednego języka.
W domu czuje się jednak swobodnie i ciągle miesza polskie i angielskie wyrazy. Brzmi jak prawdziwy ponglish „oo, jest car up there!” To trochę nasza wina, w pracy mówimy po angielsku i po powrocie do domu zdarza się nam mieszać języki. Powinniśmy dla dobra Antka tego nie robić. Rozdzielić je, dom – mówimy tylko po polsku (bez angielskich wtrąceń), w pracy, preschool i u opiekunki mówimy po angielsku. Obawiam się, że gdy nie będziemy tego pilnować, to w przyszłości Antek będzie mówił dobrze po angielsku (w szkole się nauczy) ale język polski będzie miał bardzo kiepski i nikt nie będzie w stanie go zrozumieć. A przecież chodzi o to żeby oba języki miał na dobrym poziomie. Dwa języki – podwójna korzyść. Teraz jest odpowiedni moment aby dobrze sobie je poukładał i rozdzielił.
Żeby utrzymać polski w na dobrym poziomie powinniśmy:
1.      Rozmawiać w domu tylko polsku. Nawet jak dziecko pyta po angielsku, odpowiadać po polsku. Dobrze jest też tłumaczyć na polski to co właśnie powiedział po angielsku i kontynuować po polsku.
2.      Czytać mu tylko polskie książki (mój angielski nigdy nie będzie tak dobry jak pani z przedszkola).
3.      Śpiewać polskie piosenki.
4.      Zachęcać do oglądania kreskówek po polsku (niestety nie mamy polskiej telewizji).
5.      Każde wakacje i święta w Polsce z dziadkami i rozmowy tylko po polsku przez całe dnie. 

Przypominam, że pisałam już o naszej dwujęzyczności rok temu gdy Antek zaczynał mówić. Teraz potrafi składać całe zdania ale problem mieszania języków i przewagi angielskiego pozostał. Zobacz:Nasza Mała Dwujęzyczność cz.1
 




1 komentarz:

Anonimowy pisze...

U nas też przeważa angielski, niestety. Dziecko wchłania wszystko jak gąbka i nie mozna mu tak po prostu przetłumaczyć aby zaczął mówić więcej po polsku, gdy wszyscy w koło mówią po angielsku. Pogłębia się to gdy zaczyna kolegować sie z angielskojęzycznymi dzićmi. Ale powoli małymi kroczkami przekonujemy naszego syna że język polski też jest fajny.