sobota, 12 grudnia 2015

Me Day



Każda mama potrzebuje pobyć trochę sama. Czy to jest godzina dziennie, czy kilka godzin w czasie weekendu. Przyjemność sprawia wtedy zwykłe wyjście do sklepu, do kina, do koleżanki. W tym czasie możemy mieć wyrzuty sumienia, że jesteśmy samolubne, zaniedbujemy rodzinę. Ale wtedy do nudnych codziennych obowiązków wracamy z większą energia, mamy więcej sił i cierpliwości.


Czas dla siebie potrzebują i mamy pracujące zawodowo, i mamy zajmujące się dziećmi w domu. Dla tych drugich to jak wzięcie dnia wolnego z pracy, które każdemu przysługuje. Pamiętam, gdy ja byłam przez cały dzień z Anktem, codziennie z niecierpliwością czekałam na powrót taty Antka z pracy. Wtedy zakładałam trampki i biegałam, szłam na zakupy lub dzwoniłam do mamy do Polski. Im Antek był starszy, tym mój czas wolny się wydłużał. Byłam gotowa żeby zostawić chłopaków samych na dłużej i dłużej. Aż przyszedł czas żeby wrócić do pracy zawodowej.  I wtedy musiałam rozstać się z  moim dzieckiem na całe dnie.

Czasu spędzonego w biurze nie mogłabym nazwać ME TIME bo nie zajmuję się tam sobą, ale wykonuję obowiązki zawodowe. Z nieciepliwością wracam do domu żeby pobyć trochę z rodziną. A tego czasu nie jest za dużo. Zaczęliśmy kłaść się wcześniej żeby rano wstać i zostały nam raptem wspólne 2-3 godziny po pracy i godzina rano aby trochę z sobą pobyć. Czasu poświęconego na pranie i gotowanie nie zaliczam do przyjemności i relaksu. Nie mam kiedy wziąć gorącej kąpieli, o poczytaniu książki nie wspomnę. Zrezygnowałam z chwili tylko dla siebie, by w zamian cieszyć się z każdej minuty spędzonej z dzieckiem.

 Ciągle jednak czuję że bardzo mi brakuje ciszy i samotności, chwili kiedy mogę spokojnie o czymś pomyśleć. Robię się coraz bardziej nerwowa i rozdrażniona. Jestem ciągle zmęczona.

Dlatego moim postanowiem noworocznym jest robić sobie co jakiś czas Me Day. Już po śniadaniu pojechać na zakupy, po powrocie zero sprzątania, gotowania, tylko ja i ksiażka. A chłopacy? Hmmm, jakoś sobie poradzą.



 

Brak komentarzy: