niedziela, 22 listopada 2015

Do Moich Bezdzietnych Współpracowników





Na portalu Scary Mommy znalazłam zabawny tekst o tym, co chciałaby powiedzieć mama do swoich bezdzietnych współpracowników, po powrocie do pracy po urlopie macierzynskim.
Też mogę podać kilka takich przykładów:

1.      Nie mam pojęcia o jakim serialu mówicie. Nie, nie oglądałam ostatniego East Enders ani X Factor. Nie mam też czasu iść do kina na najnowszego Bonda. Tak, słyszałam najnowszą Adele, ale częściej słucham obecnie Wheels On The Bus niż  muzyki pop. Na bieżąco jestem z Chaggington, a nie z Homeland. 

2.      Nie, nie wyjdę dziś na piwo do pubu po pracy. Nie, nie mam czasu na dłuższy lunch. Muszę pędzić do domu robić obiad, bo mój syn niejadek znowu nie jadł nic oprócz jabłek i bananów przez ostatnie trzy dni. 

3.      Tak, jestem monotematyczna. Mówię tylko o moim dziecku i oczekuję zachwytów jaki on jest mądry i piękny. Na tapecie w moim komputerze zdjęcia Antka zmieniają się co godzinę więc jak jeszcze wszystkich nie widziałeś, to czas to nadrobić. Ponadto, nowe zdjęcia dorzucam co tydzień bo przecież Antek się tak zmienia, wiec koniecznie musisz zobaczyć je wszystkie. 

4.      Jeśli w weekend byłeś w jakiejś nowej restauracji, to musisz mi koniecznie powiedzieć jaki mają jadłospis dla dzieci. 

5.      Zostało mi kilka dni wolego, ale niestety nie mogę określić kiedy je wezmę. Nie wiem czy moje dziecko się nie rozchoruje, albo czy nie rozchoruje się jego childminder, albo jej dziecko. Muszę trzymać kilka dni wolnych w rezerwie na takie okazje. 

6.      Byłeś rano na basenie, a wieczorem na siłowni? Ja pojechałam po pracy do Tesco i zrobiłam zakupy na cały tydzień, potem ugotowałam obiad, pozmywałam, zrobiłam pranie. Rano najpierw przygotowałam śniadanie dla mojego dziecka (którego on i tak nie zjadł). Potem resztę poranka spędziłam na bieganiu za nim żeby mu założyć skarpetki i buty.  Jestem w pracy godzinę przed tobą, bo chodzę spać o 20, a wstaję o 6 rano. 

7.      Na wakacje nie jedziemy na Florydę, Dominikanę czy do Meksyku. Jedziemy do Polski. Dziadkowie chcą zobaczyć swojego wnuka i Antkowi jest u nich najlepiej. A my jesteśmy szczęśliwi, gdy ktoś inny zajmuje się naszym małym łobuzem, a my spokojnie możemy rozpalić grilla i napić się piwa.

2 komentarze:

Unknown pisze...

Nie jedziecie do Meksyku? ;) Jak dla mnie wakacje na mazurach też są godne Meksyku czy Dominikany :) :) :)

Monika Zboinska pisze...

Tak, kochamy Mazury!!! Zadnych Meksykow.