sobota, 28 listopada 2015

A Ty Jak Bardzo Zielona Jestes?


"How green are you?" to pytanie zadała mi szefowa podczas rocznej oceny. Moja firma ma fioła na punkcie ochrony środowiska i oczekuje od swoich pracowników odpowiedniego zachowania nie tylko w pracy ale też na co dzień. Zawsze zwracałam uwagę na oszczędzanie energii, segregowanie śmieci itp. To naturalny element życia UK. Moje otoczenie bardzo ułatwia mi bycie zieloną poprzez dostarczanie odpowiednich kontenerów do segregacji, wskazuje specjalne miejsca do oddawania ubrań i zużytych sprzętów. Ale gdy chodzi o robienie czegoś więcej, z moją zielonością może być gorzej.




W moim domu mamy dwa duże pojemniki na śmieci – jeden jest do general waste czyli do wszystkiego, czego nie da się segregować i drugi do odpadów z ogrodu. Poza tym mamy też mniejsze pudła na papier i kartony, szkło, plastik i resztki jedzenia. Oddzielny mały pojemnik do resztek jedzenia trzymam w kuchni do użytku codziennego, żeby nie biegać z każdą skórką banana na dwór. Ubrania, których nie noszę lub te, z których Antek już wyrósł oddaję do charity shopu. Zepsuty sprzęt elektryczny lub meble zawozimy do Recycling Centre, którego adres można znaleźć na stronach internetowych urzędu miasta lub gminy.  Zużyte baterie oddajemy do odpowiedniego pudelka w Tesco lub innym markecie. Do podlewania kwiatów używamy deszczówki z pojemnika zainstalowanego do rynny z tyłu domu. Taki pojemnik już był kiedy się wprowadziliśmy, wszyscy nasi sąsiedzi też je mają.  Jak już wcześniej napisałam, wszystko jest dostarczone, zorganizowane za nas. My właściwie dostosowujemy się do wymogów otoczenia.

Oszczędzanie energii uważam za coś oczywistego. Jestem raczej sknerą i zawsze pilnuję żeby nie palić światła tam gdzie nie jest ono potrzebne, nie grzać mieszkania, gdy jesteśmy pracy. Wszystkie żarówki wymieniliśmy na energoszczędne bo na dłuższą metę i tak  nam się to opłaci. Nalot z kamienia w kuchni i łazience usuwam octem i sodą oczyszczoną - jest taniej i zdecydowanie skuteczniej niż chemikaliami. Robię to nie tyle dla środowiska ale dla oszczędności.
Z tego samego powodu zabieram torbę wielokrotnego użytku na zakupy, zamiast kupować jednorazowe. Wniesienie opłat za woreczki to jedno z tych działań systemowych, które zmuszają obywateli do pro eco zachowań.

Moja szefowa dopytywała mnie jednak dalej. "Ale co ty robisz? Tak sama z siebie? Jeździsz do pracy rowerem? Jeśli używasz samochodu, to czy mogłabyś zabierać z sobą kogoś jeszcze, żeby ograniczyć spaliny ? A w pracy - czy wszystko, co drukujesz musi być wydrukowane?" Moje tłumaczenie, ze muszę odwieźć dziecko do opiekunki nie za bardzo ja przekonały. Najlepiej jak bym przesiadła się na rower, ostatecznie wsiadła w pociąg lub autobus. Co do drukowania, rzeczywiście mogłabym drukować mniej. Zacznę zwracać uwagę żeby zawsze papier był zawsze zapisany dwustronnie.
"Co jeszcze, co jeszcze możesz zrobić?" – dopytuje szefowa. "Nie wiem, muszę pomyśleć" opowiedziałam zrezygnowana. 
Czasem trzeba stanąć i zastanowić się co można zrobić inaczej, co jeszcze jestem w stanie zmienić aby bardziej chronić środowisko naturalne, bo zawsze jest coś do zrobienia.
Mogę na przykład bardziej się zastanowić co kupuję. Czy do produkcji czegoś zostały użyte środki chemiczne niszczące glebę. Czy nie lepiej jest kupować mięso i jaja z ekologicznej hodowli? 
I najważniejsze, mogę przekazać mojemu dziecku, jak bardzo ważna jest ochrona środowiska. Nawet wyrzucenie papierka do kosza na śmieci ma znaczenie. Ja wiem że Antek będzie się uczył o ekologii w szkole. Ale nic nie zastąpi przykładu danego od rodziców.

Brak komentarzy: