niedziela, 18 października 2015

Childminder Czy Nursery Dla 3-latka - Co wybrać?



Antek niedługo skończy 3 lata i pomyślałam, że może dobrze by było żeby poszedł do przedszkola i pożegnał swoją opiekunkę Liz. Nie mam na myśli 15 godzin preschool, bo i tak będzie tam chodził od stycznia, ale nursery na cały dzień. W Polsce mamy nie maja pewnie takich dylematów, bo przedszkola są niedrogie i na pewno nie konkurują z opieką domową u niani. W UK ceny są takie same (wszędzie jest drogo), wiec trzeba rozważyć wszelkie za i przeciw i wybrać opcje, która będzie dla nas najlepsza.
Nursery
Popularne nursery czyli coś pomiędzy żłobkiem ale przedszkolem, do których chodzą dzieci od pierwszych miesięcy życia do 5 lat, czyli do momentu pójścia do szkoły. Dla dzieci, które skończyły 3 lata nursery zapewniają zajęcia takie jak w preschool, jest wiec czas wydzielony specjalnie na naukę. Płacimy też odpowiednio mniej bo czas poświęcony na preschool jest za darmo (15 godzin w tygodniu). Ceny za godzinę w przedszkolach się różnią, wiec to nie będzie tak, ze każde przedszkole obetnie nam dokładnie 15 godzin z opłaty miesięcznej (koszty np. posiłków się nie zmienia). Jedno jest jednak pewne,  od momentu skończenia przez dziecko 3 lat, koszt opieki spadnie. Jakie są więc zalety i wady nursery?
Zalety:
1.      Dziecko przebywa w grupie rówieśników.
 2.      Posiłki. Dzieci jedzą razem o stałych porach. Odpada nam wiec przygotowywanie obiadu na następny dzień, jak to jest  gdy dziecko chodzi do childminder.
3.      Przedszkole nie bierze wolnego na wakacje i chorobowego. Gdy childminder nagle zachoruje lub wyjedzie, sami musimy znaleźć zastępstwo.
4.      Przedszkola są otwarte od rana do wieczora. Nie musimy się spieszyć aby dziecko odwieźć albo odebrać. Opłata i tak będzie taka sama. Zapłacimy jednak dodatkowo, gdy odbierzemy dziecko po  zamknięciu.
5.      Nursery zapewnia godziny nauki w ramach preschool. Nie trzeba dziecka wozić do innej placówki, wszystko jest w jednym miejscu. Przypomnę, preschool to obwiązkowe 15 godzin dla dzieci od 3 roku życia. To jest taka nasza zerówka czyli przygotowanie do szkoły. 
Wady:
1.      Nie ma stałej opiekunki. Nursery są otwarte przez około 12 godzin w ciągu dnia więc nie ma jednej pani, która jest z dziećmi przez cały czas. Opiekunki przychodzą i odchodzą co na pewno obniża poczucie bezpieczeństwa u maluchów. Dzieci również przychodzą w różnych dniach i godzinach. Chodziłam do przedszkola w Polsce i pamiętam jedną panią i swoja grupę. Nawet po wielu latach rozpoznawałam znajomych z przedszkola, byliśmy bardzo zżyci. Tracąc ten element, nursery przestają być w moich oczach przyjaznym i bezpiecznym miejscem dla małego dziecka.  
2.      Jest brudno. Przed podjęciem decyzji czy posłać Antka do nursery musiałam kilka z nich odwiedzić. To co zobaczyłam trochę mnie przeraziło. Maluchy śpią, jedzą, bawią się w jednym pomieszczeniu na bardzo małej powierzchni. Jest brudno i śmierdzi. Opiekunki nie zawsze zmienią pieluchę gdy już czas. Panuje ogromny hałas bo większość dzieci płacze z tęsknoty lub z niewyspania. U starszaków  (od lat 3) jest już lepiej. Nie noszą pieluch, nie wymagają drzemki w ciągu dnia, potrafią się zająć rysowaniem, klejeniem, są bardziej samodzielne.  Polecam iść do placówki  i samemu się przekonać jak tam wygląda. Zapytać o jadłospis, ile dzieci  jest w grupie, wyjść na zewnątrz i zobaczyć plac zabaw. W jednym przedszkolu zauważyłam, że jest decydowanie za mało miejsca dla rozbieganych 3-4 latków. Miałam wrażenie że się te starsze stratują te młodsze.
3.      Płatności. Musimy płacić stała stawkę za miesiąc. Gdy zdarzy się bank holiday, nasz urlop lub choroba dziecka ciągle płacimy tak samo, chociaż dziecka w przedszkolu nie ma.
Childminder
Teraz możemy przejść do wad i zalet childminder czyli osoby, która opiekuje się naszym dzieckiem w swoim domu. Pisałam już wcześniej na co zwracać uwagę przy wyborze odpowiedniej pani, zobacz tekst: http://www.antekathome.co.uk/2015/01/szukamy-childminder.html. Jestem przekonana, że dobrze wybraliśmy i rok temu childminder była dla dwuletniego Antka najlepszą opcją. Teraz, gdy jest starszy i potrzebuje towarzystwa innych dzieci zastanawiam się czy może pożegnamy Liz i zdecydujemy się na nursery. Ale najpierw podsumuję:
Zalety:
1.      Indywidualne podejście. Nawet jeśli nasza childminder ma pod opieka inne dzieci, to i tak ma dużo czasu żeby poznać i zaopiekować się naszym maleństwem jak najlepiej. Rano przy oddawaniu dziecka jest czas żeby krótko porozmawiać co się wydarzyło w domu i jaki może to mieć wpływ na rozpoczynający się dzień (np. płakał w nocy i jest niewyspany). To samo przy odbiorze. Muszę wiedzieć czy była drzemka, ile zjadł itp.
2.      Dużo aktywności poza domem. Wiem, że Liz zabiera Antka na playgrupy gdzie może się bawić z innymi dziećmi. Jeżdżą też do zoo, na farmy zobaczyć wiejskie zwierzęta. Dużo przebywają na dworze, na placach zabaw. Antek nie jest uwieziony w jednym pokoju przez cały dzień.
3.      Stała opieka jednej osoby. Bardzo sobie cenię, że Antek ma stały rozkład dnia, znajome twarze wkoło. Bardzo zaprzyjaźnił się z pięcioletnim synem Liz. We wszystkim go naśladuje, traktuje jak starszego brata.
4.      Opłaty dostosowane do potrzeb. Jeśli jest bank holiday, święta Bożego Narodzenia, Wielkanoc, dziecko zostaje w domu – nie płacimy. Z wyprzedzeniem wiemy o kiedy Liz jedzie na urlop, wiec możemy zaplanować inna opiekę dla Antka, najważniejsze, nic jej za ten czas nie płacimy. To znacznie obniżą koszty opieki w skali roku. Zawsze można z opiekunką ustalić godziny i dni opieki i tak je dostosować, żeby wszystkim było wygodnie. Takiej opcji nie mamy w nursery.
Wady:
1.      Powtórzę to, co było zaletą w przypadku nursery - problem ze znalezieniem zastępstwa w przypadku choroby childmiander lub jej dziecka.
2.      Przygotowywanie posiłków. Childminder jest zobowiązana dawać dziecku przekąski ale o obiad sami musimy zadbać. Codziennie muszę wiec gotować i pakować Antkowi luchbox na następny dzień. Nie musi to być wadą, gdy chcemy kontrolować to, co dziecko je. Nie zawsze odpowiada nam menu proponowane przez placówkę. Ciągle pamiętam problemy Antka z zatwardzeniami i nie może on jeść niektórych produktów. Musi za to pić dużo wody i trzeba bardzo tego pilnować. Nie mam pewności czy w nursery ktoś będzie o tym pamiętał. Z drugiej strony, widząc jak inne dzieci jedzą i pija Antek może mieć lepszy apetyt.
3.      Oddzielne zajęcia w preschool. Niedługo  Antek będzie musiał chodzić na 15 godzin w tygodniu do preschool i jeśli zdecydujemy się na Liz, to będzie musiała ona go tam odwozić i przywozić. 







2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Pre school nie jest obowiązkowe

Monika Zboinska pisze...

Tak rzeczywiscie, nie jest obowiazkowe. Bylam przekonana ze jest. Wiekszosc rodzicow posyla dzieci do preschool. To dobry trening przed prawdziwa szkola a do tego jest za darmo.