poniedziałek, 16 marca 2015

Z Antkiem Na Tylnym Siedzeniu


Od kiedy zaczęłam pracować, zaczęłam też jeździć samochodem. Po pierwszym szoku spowodowanym dwuletnią przerwą, znowu czuję się za kierownicą swobodnie. Jednak trochę się zmieniło, Antek siedzi na tylnym fotelu i już nie chce mi się ścigać i bić rekordów prędkości. 


Bardzo lubię jeździć po angielskich drogach, jest bezpiecznie i bezstresowo. Gdy jestem w Polsce muszę się przestawiać na zupełnie inny tok myślenia.  Polskie a angielskie drogi, to jak restauracja z białymi obrusami, a budka z zapiekanką. Różnicę widać w ilości autostrad (darmowych), dobrej nawierzchni, braku dziur, a przede wszystkim w życzliwości kierowców. Nie ma nerwusów, którzy muszą wyprzedzić na trzeciego, byle być szybciej w domu lub w pracy. Nie ma pokrzykiwania, poganiania. Jeśli ktoś się się wyszaleć, ma do dyspozycji autostrady lub drogi szybkiego ruchu, nie pędzi na wiejskich drogach i miejskich osiedlach. Zdecydowanie komfort jazdy w UK jest znacznie większy niż w Polsce. I nawet przestawienie się do jazdy po innej stronie drogi, i co za tym idzie kierownicy w innym miejscu, nie sprawia większej trudności. Jeździ się łatwo, lekko i przyjemnie.
Wkurzają tylko spowalniacze, które rozstawia się w pobliżu szkół. Naliczyłam ich aż 15 (!) po drodze do opiekunki. Potrafią skutecznie utemperować mój poranny pośpiech w drodze do pracy. Jak nie zwolnisz, zawieszenie może tego nie wytrzymać - dają mi jasny komunikat. Przyznam, to działa. Nie ma szans na szarżowanie. Innym spowalniaczem są poranne korki. Sprawiają, że droga do opiekunki zamiast 5 minut, trwa 15. Antek zaczyna się nudzić, marudzi, albo wręcz przeciwnie bardzo mnie zagaduje, chce mi coś pokazać, powiedzieć coś ważnego. Nie jestem już tak życzliwa dla innych kierowców, jak przed urodzeniem Antka. Kiedyś zawsze wpuszczałam do ruchu wszystkich, którzy czekali na drodze podporządkowanej (zwłaszcza przystojniaków w ładnych samochodach). Mnie też zawsze pozwalali dołączyć się do ruchu (właściwie nadal to robią), więc ja tylko się odwdzięczałam. Drogowa Karma - ty kogoś przepuścisz, ktoś i ciebie wpuści, gdy będziesz tego potrzebowała. Ale teraz, z Antkiem na tylnym siedzeniu, ani mi się śni wpuszczać wystrojonych sales repów i ich comapny cars, corpo - przystojniaków, albo drwali z brodami i ich Mini. O nie! Gdy ja jestem na rondzie, ja rządzę. Pozwalam wjechać przed siebie tylko mamom z dziećmi, które spieszą się do przedszkola, opiekunki i do pracy, tak jak ja. Nikt nie zrozumie tak dobrze matki za kierownicą, jak inna matka. Solidarność na drodze, czemu nie!
Jeszcze jedna rzecz się zmieniła. Jeżdżę znacznie wolniej. Już nie wyprzedzam wszystkich na autostradzie, nie poganiam samochodów jadących przede mną, nie pokrzykuję " No chłopaki, jedziemy, jedziemy. Na spacer to pieszo"(naprawdę tak kiedyś gadałam). Teraz jadę zgodnie z przepisami, na autostradzie trzymam się wolnego pasa, nawet ciężarówki mnie wyprzedzają. Wiem, że jeden mały błąd może mnie kosztować życie. A ja mam dla kogo żyć.


Brak komentarzy: