niedziela, 22 marca 2015

Nasza Mała Dwujęzyczność cz.1


Ostatnio buty zamieniły się w shoes, a skarpetki w socks. Jabłko to apple, a pomarańcza orange. Sok to już nie sok, ale juice, a woda to water. Mama jeździ bum bumem ale siąsiad ma swój car. Tak, Antek coraz więcej polskich wyrazów wymienia sobie na angielskie. To wynik przebywania z angielską opiekunką przez większość dnia. 

W domu mówimy po polsku. Chociaż przyznam, że angielskie słówka też często wplatamy w zdania. Tworzymy nasz ponglish. To normalne, proszę mi wskazać kogoś kto tego nie robi, a mieszka od wielu lat za granicą. Języki się mieszają i trudno nad tym zapanować. Staram się pilnować, aby mówić starannie po polsku ze względu na Antka. Chciałabym aby dobrze znał język dziadków i rodziców. Mówię w domu po polsku i to się nie zmieni. Nie zacznę nagle rozmawiać tylko po angielsku, chociaż w pracy przez cały dzień właśnie to robię. Wracając do domu jestem znów Polką, jem bigos i schabowe. Gdy Antek mówi "apple", ja odpowiadam "Tak, to jest jabłko".  Gdy powie "careful mamuła" jak niosę odkurzacz po schodach, odpowiadam "Dobrze, kochanie będę uważać".  
Wychowanie dwujęzycznego dziecka to wyzwanie. Nauka dwóch języków może być trudna, zarówno dla dziecka jak i dla rodziców. Antek ma dwa lata, niedawno zaczął mówić. A teraz dowiedział się, że każda rzecz i czynność może być powiedziana na dwa sposoby i nie zawsze każdy jest w stanie go zrozumieć. Powoli dociera do niego, żeby przypisywać język do osoby. W domu opiekunki na pewno używa więcej angielskich słów niż z nami. Wie jednak, że my go i tak rozumiemy. 
Inaczej było gdy przyjechała babcia. Antek mówił do niej - baba jump!jump! albo dopominał się dance. Babcia nie wiedziała o co chodzi i musiał się do niej dostosować. Czasem mu to wychodziło, czasem jeszcze bardziej wszystko mu się mieszało.
Zaczynamy dopiero naszą przygodę z dwujęzycznością Antka. Przyznam, że na razie jest z tym dużo zabawy i śmiechu.









4 komentarze:

Katarzyna Pasztelan- Curny pisze...

Zgadzam się w zupełności mówienie po polsku to pierwszy krok do pielęgnowanie dwujezycznosci u dziecka. Jest to trudne gdy dziecko odpowiada po ang ale z ciągiem konsekwencji i z czasem osiogniemy sukces! I nasze pociechy doskonale będą się posługiwać dwoma trzema językami!! Jak dla mnie to niezwykle zjawisko i przyznam nie raz bardzo zabawne :)pozdrawiamy i zyczymy powodzenia x

Monika Zboinska pisze...

Często musimy zgadywać co Antek własnie powiedział, czasem nie jest do końca jasne, bo ciagle sam tworzy nowe słowka. Ale gdy dziś zgarnął ze stołu plastikową butelkę, zaczął nią potrząsać i krzyczeć shake it, shake it, nie mielismy watpiliwości co mówi i płakalismy ze śmiechu.

Magda Maslanka pisze...

My już pół roku w Polsce i polskim przedszkolu, a akcent i składnia ciągle angielskie. Dookoła tylko polski i zasób słów już bardzo duży, ale kiedy bawi się sam figurkami to mówi do siebie po angielsku. Przez sen również angielski. W sumie to się nawet cieszę, bo myślałam, że szybko zgubi język, tylko dzieci się trochę śmieją, przedszkolanki też twierdzą, że mówi jak trzylatek. Oczywiście nie dociera do nich, że zna dużo lepiej inny język. Życzę powodzenia w utrzymaniu polskiego, bo to będzie trudniejsze.

Monika Zboinska pisze...

Dziękujemy. Widzę, że problem z przewagą angielskiego będzie narastał i jak nie będę pilnować żeby Antek mówił po polsku, to język rodziców będzie zanikał. Polska gramatyka jest trudna i czeka nas naprawdę dużo pracy.