niedziela, 15 lutego 2015

Diagnoza - Zatwardzenie


Ci, którzy nie mają dzieci nigdy nie zrozumieją rodziców, którzy potrafią godzinami rozmawiać o kupkach swoich dzieci. Czym tu się zachwycać? Kupa to kupa. Prawda jest jednak taka, że w tych rozmowach na tak mało przyjemny temat, jest jakas siła. Jeśli dziecko dobrze się wypróżnia, to znaczy, że jest zdrowe, wszystko jest w porządku. Gorzej, gdy kupy są "nieprawidłowe", czyli dziecko bardzo się męczy, robi dziesięć małych kupek na dzień, płacze przy przewijaniu, ma odparzoną pupę. Od ponad pół roku walczymy z Antka zatwardzeniami. To nie jest miły temat, tak jak każda choroba dziecka.

Ostatnio dostaliśmy list z ulotką z NHS dotyczącą dziecięcej kupy. Zatwardzenia to dość popularna dolegliwość u dwulatków. Należy je rozpoznać i zacząć leczyć. Przyznam, że rozpoznanie nie jest wcale takie oczywiste. Bo czy pomyślelibyście, że kupa dziesięć razy dziennie, to ciągle zatwardzenie? Poszłam do lekarza mówiąc, że Antek ma biegunkę. Od czterech lekarzy usłyszałam to samo - constipation. I nadal nie mogłam w to uwierzyć.
Na początku było to oczywiste, Antek nie mógł zrobić kupki, przerywał zabawę, odchodził na bok i bardzo się napinał. Wiedziałam, że się męczy. Przy pierwszej wizycie lekarka kazała podawać mu więcej owoców, warzyw i wody.  Po miesiącu znowu wylądowaliśmy u lekarza, tym razem problemem były zbyt częste kupki, bardzo małe dawki, ale bardzo często, no i oczywiście ból i napinanie się przy każdej próbie wypróżnienia. Dostaliśmy saszetki z błonnikiem. Rozwiązały problem od razu. Gdy już myślałam, że wszystko jest ok, przestałam mu podawać błonnik. Objawy jednak wróciły. Dodatkowo zauważyłam, że kupa jest ziarnista, bardzo się przykleja do pupy i ma dziwny chemiczny zapach. Chodziliśmy do przychodni co 3 tygodnie. Antek był tam ważony, aby sprawdzić czy nie traci wagi. Diagnoza ciągle była ta sama - zatwardzenie. Ale jak to? Kupa dziesięć razy dziennie i zatwardzenie? Zaczęłam wątpić w kompetencje lekarzy. Nikt nie wysłał go na badania kału, nikt nie pomyślał, że to może coś innego. Zaczęłam panikować, sprawdzać w internecie informację na temat alergii pokarmowych. Może on nie powinien jeść glutenu, albo ma alergię na mleko? Byłam załamana, coś dolega mojemu dziecku ale ci głupi lekarze nic nie wiedzą. Potem w głowie zaświtała myśl, że to na pewno robaki, jakaś choroba odzwierzęca. I znowu internet i czytanie wszystkiego co na ten temat znalazłam. Następnie koleżanka podpowiedziała mi, że to może problem z jelitami po antybiotykach. Oczywiście, że tak! Przecież on brał antybiotyki, może trzeba go leczyć pod tym kątem. I znowu wizyta u lekarza i znowu diagnoza - zatwardzenie! Dziecko nie ma innych objawów, nie chudnie, nie ma wysypki, nie jest chory, słaby. Dziecko jest radosne i oprócz częstych kup nic mu nie jest. To nie alergia, robaki albo chore jelita. To po prostu twarda kupa, która blokuje mu normalne wypróżnienie. Stąd te częste, dziwne, ziarniste, małe kupki. 
Dużo czasu minęło zanim to do mnie dotarło. To naprawdę tylko zwykłe dziecięce zatwardzenie. Spokojnie. Staram się cierpliwie znosić kolejną zmianę pieluch. Już nie panikuję. Nadal jest ciężko. Cztery kupy dziennie to ciągle dużo. Antek z czystą pieluchą to rzadkość. Nowa kupa pojawia się natychmiast po przebraniu. Kupujemy tony pieluch i chusteczek. Do Antka zapachu już się przyzwyczailiśmy, ale nie jest fajnie, gdy dziecko ciągle śmierdzi.

Antek jest niejadkiem, pije też niewiele. To jest główną przyczyną jego zatwardzeń. Obwiniam siebie. Najwyraźniej powinnam go lepiej karmić, przygotowywać zdrowsze potrawy, z dużą ilością warzyw, owoców. To słyszałam od lekarza wiele razy. Na nic moje tłumaczenie, że przez cały dzień dla niego gotuję. Wymyślam potrawy, żeby tylko coś zjadł. Sami jemy zdrowo, w domu są zawsze owoce, które kroję i obieram żeby wszyscy chętniej je jedli. Raz zapytałam lekarza, czy Antek może w ogole jeść słodycze, bo jest mi przykro, że nie mogę mu dać czekolady. Lekarz opowiedział, że oczywiście, że może, ale w ograniczonych ilościach. Czekolady jednak mu nie daję. Jeśli już słodycze, to ciastka owsiane, albo z rodzinkami lub z figami, batony z suszonych owoców albo rodzynki luzem. 
 Pilnuję żeby Antek pił duzo wody. Ale nie da się zmusić do tego dwulatka. Starsze dziecko może dałoby się przekonać, ale dwulatek i tak zrobi co chce. Powoli wychodzimy na prostą. Leczenie jest jednak długotrwałe, poprawa następuje powoli.




7 komentarzy:

Anita hola pisze...

na zatwardzenie w przypadku mojej córki pomaga Kaszka mleczno-wielozbożowa pełnoziarnista od kiedy je ta kaszke problem minoł...

Monika Zboinska pisze...

Dziekuje ze radę. Na pewno wypróbuję.

Anonimowy pisze...

U nas w ekspresowym tempie pomagają suszone śliwki. Jak była młodsza to śliwki ze słoiczków. Są dni, że nie ma ochoty na śliwkę, ale jak jej się powie, że łatwiej zrobi kupkę, to je :)

Monika Zboinska pisze...

Tak naprawde to najwiekszym problemem jest to, ze Antek nie chce jesc. Jest bardzo wybredny. Probowam ze sliwkami ale bylo stanowcze NIE. To samo z sokiem sliwkowym. Cale szczescie lubi rodzynki i suszone figi.

Anita hola pisze...

a co jeszcze pomaga jogurt activia tak polecił doktor mojej szwagierce.

Monika Zboinska pisze...

Kupuje ostatnio i przyznaje - jest lepiej :-)

Anonimowy pisze...

Ja mojemu trzyletniemu synkowi podaję Dicopeg-Junior jak tylko widzę,że nie może się załatwić.