niedziela, 7 grudnia 2014

Kociarze


Pierwszego dnia w nowym domu, podczas śniadania, pod drzwiami do ogrodu usiadł sobie kot.  Antek aż podskoczył z radości. Zaczął piszczeć "niu! niu!". Już wcześniej to podejrzewałam, teraz już mam pewność. Antek to kociarz, jak jego ojciec. Psy ich w ogóle nie interesują. Gdy przyjdzie nam wybierać zwierzę do domu, przegram z kretesem, bo ja jestem psiarą.
Na naszym osiedlu chyba wszyscy mają koty. Za każdym razem kiedy wyjrzymy za okno któryś z  pupilów naszych sąsiadów się tam przechadza. Już zaczęłam te nasze okoliczne koty rozróżniać. Jeden jest kremowy, inny ciemnobrązowy, a jeszcze inny biały w ciemne łatki (ten ze zdjęcia). Antek naprawdę skacze ze szczęścia gdy któregoś widzi. Nigdy nie reagował tak na psy. Koty darzy szacunkiem, lubi je głaskać i przytulać. Psów się boi, są zbyt nieobliczalne dla niego.
Podobno miłośnicy kotów są skryci, introwertyczni, mają wąskie grono przyjaciół, czas wolny lubią spędzać w domu zaszywając się w ciepłym kącie. Psiarze to ich przeciwieństwo. Są towarzyscy i otwarci. Duże grono przyjaciół nie pozwala im siedzieć w domu. Nie potrafię przytoczyć autora tych badań, czytałam o tym dawno temu. Trudno jednak się z tym nie zgodzić. Większość moich znajomych ma psy więc się chyba jakoś przyciągamy, mamy podobne temperamenty. Koty to dla mnie całkiem nowe zjawisko. Nigdy nie miałam kota i nie wiem jak to jest mieszkać z takim dziwnym stworzeniem. Nie merda ogonem, nie szczeka. Teraz, gdy widzę, że mój syn jest ich fanem, zaczynam się im coraz bardziej przyglądać. Wiem, że pewnego dnia jeden z nich z nami zamieszka. Nie będę się przeciwstawiać. Dwóch  na jedną i tak bym przegrała.
Ostatnio na Fejsbuku przemknęło mi zdanie, że świat dzieli się na kociarzy i na tych, którzy nimi są ale jeszcze o tym nie wiedzą.  Hmmm.







2 komentarze:

Magda Maslanka pisze...



Koty są łatwiejszymi współlokatorami od psów, Antek na pewno się ucieszy jak jedenego przygarniecie. Dodatkowo (informacja wielokrotnie słyszana w angielskim radiu) koty jedzą pająki, nie żebym miała obsesję pająkową. My wszyscy troje jesteśmy psiarze i jak tylko zamieszkamy w docelowym domu pies z nami zamieszka. Zauważyłam, że koty mają znajomi bezdzietni, wieczni single, natomiast rodziny raczej mają psy. W Anglii oczywiście wszystko jest inaczej. A póki co mamy rybkę, a nawet dwie, po jednej w Anglii i w Polsce. Syn sam je karmi, zawsze ze spaceru pamięta, żeby przynieść dla Goldi ładny kamyczek i czasami rysuje dla niej obrazek i stawia obok akwarium. A i jeszcze je namiętnie fotografuje.

Blogowy Świat pisze...

śliczna kicia ;)