czwartek, 13 listopada 2014

Tata na Rybach



- Idę na ryby - ogłosił tata Antka. - W niedzielę rano - dodał. Aż spadłam z krzesła jak to usłyszałam. - Na ryby? W niedzielę? - zachichotałam. - Już to widzę! Wiem, że tata Antka nie potrafi łowić ryb, nie ma nawet wędki.

On jednak wstał rano i pojechał. Zamiast wędki wziął aparat. Fotografował swoich kolegów i ich trofea.  Dzięki temu dowiedziałam się jak bardzo różni się sposób wędkowania Anglików i Polaków. 

W Polsce można łowić ryby praktycznie wszędzie. Jeziora i rzeki nie są prywatne. Każdy może rozstawić krzesełko lub wypłynąć łódką i poza okresami ochronnymi wędkować praktycznie gdzie chce. W UK większość miejsc do wędkowania jest dzierżawiona przez związki wędkarskie i trzeba słono płacić aby móc tam zarzucić wędkę.
W Polsce łowi się ryby i przynosi się je do domu. Tu po złowieniu pięknego pstrąga lub karpia wypuszcza się je wolno. Takie jest prawo. No chyba, że łowi się w specjalnym prywatnym łowisku (np. Rockbourne Trout Fishery), wtedy za opłatą (bilet na dzień z możliwością złowienia 2 ryb to koszt rzędu £35) można złowioną rybę zabrać do domu, albo jeszcze lepiej, wymienić w sklepie na wędzoną. Prywatne łowiska mają wiele wygód jak np. restauracja, gdzie można zjeść śniadanie, obiad, napić się gorącej kawy albo nawet rozgrzewającej lampki koniaku. Do kupienia jest sprzęt do wędkowania i odpowiedni strój. Organizowane są także kursy dla początkujących np. jak łowić pstrągi na spinning. Każdy wędkarz musi mieć licencję tzw. rod licence, którą można wyrobić wypełniając aplikację na poczcie i uiszczając odpowiednią opłatę.
W UK wędkarstwo to wielki biznes, wszystko tu jest skomercjalizowane, za wszystko trzeba płacić. Polscy rybacy często narzekają, że nie mogą tak po prostu iść na ryby. Potrzebują setki pozwoleń. Muszą płać za każdy dostęp do wody. Obowiązuje ich bardzo surowe brytyjskie prawo, gdzie nawet za pozostawienie po sobie papierka muszą płacić ogromne mandaty. A do tego nie mogą swojej ryby wziąć po prostu do domu i zjeść.
Tata Antka przywiózł ze sobą rybę - wędzoną. Pyszna. Aż zacytuję mojego drugiego mężczyznę "liba mniam mniam".

Mamy też te cudowne zdjęcia:


















4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Piekna sekwencja zdjec poranka nad woda. Az widac jak wstawalo slonce i opadala mgla.

Magda Maslanka pisze...

Piękne zdjęcia. Co do wędkowania w Polsce też trzeba płacić składki związkom wędkarskim, ale złowione ryby można zabrać do domu. W UK podobnie jest ze zbieraniem grzybów w lesie, są miejsca gdzie kupuje się bilet i co znajdziesz to twoje. Wszystko jest prywatne, nie ma lasów państwowych. Znajomi z Anglii byli bardzo zdziwieni, kiedy zabrałam ich do prywatnego lasu teściów i nie było tam ogrodzenia, ani bramy wejściowej. W Polsce nawet prywatny las jest otwarty dla wszystkich. Każdy może zbierać runo leśne, nie wolno tylko wycinać drzew. Za żywymi rybami w domu nie tęsknię, ale zbierać jagody to nawet mój syn lubi.

Jolanta Tacij pisze...

Sliczne zdjecia

Księżniczka w kaloszach pisze...

W PL łowienie na dziko to niestety ryzyko, że ktoś nas zdyba i ukarze. Bez opłaty nie mozna sobie wędkować, chyba, ze we własnym stawie.
Ja bardzo lubię wędkować, ale dawno nie wędkowałam. Łowienie ryb kojarzy mi się z wakacjami, smażeniem ich na patelni w ognisku...