wtorek, 21 października 2014

Hartowanie Antka





Gdy pierwszy raz przyjechałam do Wielkiej Brytanii, największym szokiem było dla mnie to, jak oni się ubierają. Zima, deszcz, a tu po ulicach chodzą faceci w krótkich spodenkach, dzieci w sandałach.  Tak jakby nie przyjmowali do wiadomości, że lato się skończyło.
Ogródki piwne zawsze są pełne ludzi. Od kiedy wprowadzono zakaz palenia w lokalach, imprezowicze spędzają większość czasu na zewnątrz. Dziewczyny w krótkich sukienkach, na ramiączkach i z dużym dekoltem, biegają od klubu do klubu. To nic, że jest październik.
Tu nie ma skoków temperatury, tak jak w Polsce - plus 30 latem i minus 20 zimą. Tu zimą jest około 5 stopni powyżej zera. Latem, temperatura sięga maksymalnie jakieś 28 stopni. Gorących dni nie ma dużo. Pogoda właściwie jest taka sama przez cały rok. Z zazdrością słucham doniesień o upałach w Polsce, które zaczynają się w czerwcu i trwają do września. Polacy mają dużo słońca, dużo mrozu i bardzo zmienną pogodę. Codzienne oglądanie prognozy pogody w TV to w Polsce rytuał bez którego nie da się obejść. Skoki temperatury i ciśnienia mają wpływ na samopoczucie i ból głowy, częstotliwość picia kawy, jedzenie, spanie. Jeszcze nigdy nie słyszałam Anglika mówiącego - Chyba będzie padać, coś mnie boli głowa. Oni doskonale zaadoptowali się do wyspiarskich warunków pogodowych. Zrobili to w jeden sposób  - od urodzenia się hartują.

Przyznam, że przez pierwszych kilka lat pobytu na Wyspach bardzo cierpiałam. Wszędzie było mi zimno, w domu, w pracy, w pociągu, autobusie. Teraz już się przyzwyczaiłam i nie lubię gdy w pomieszczeniu jest za ciepło. Gdy Antek się urodził zapytałam pielęgniarkę jaka temperatura powinna być w domu dla takiego malucha. Opowiedziała, że nie więcej niż 21 stopni i nie zakładać więcej niż dwóch warstw, tylko koszulka i body. Przykrywać kocykiem, żadnych dodatkowych kołder i żadnych czapek w domu. Wydawało mi się, że to za zimno dla noworodka. Pielęgniarka odpowiedziała, żeby sprawdzać, czy dziecko ma zimny kark, jeśli jest ciepły, to nawet gdy ma zimne ręce, wszystko jest ok. To była jedna z lepszych rad, które dostaliśmy na temat wychowania dziecka. Antek nie choruje, rzadko ma katar, gorączkę miał raz przy ząbkowaniu. Hartujemy go dla jego dobra. Wiem, że gdy pójdzie do przedszkola i szkoły, nikt nie będzie się nad nim litował. Wszędzie są przewiewy, otwarte okna, dzieci chodzą na boso i bez czapek. Nie chcę, żeby ciągle chorował, musi się przyzwyczaić do zimna. Nie ubieram go w setki swetrów i kurtek. Najczęściej polegam na swojej ocenie, nosi tyle warstw, ile ja. Codziennie wychodzimy na dwór, do parku lub spacer po zakupy. Staram się jak najwięcej przebyać z nim na świeżym powietrzu.
Gdy ostatnio byliśmy na placu zabaw i rozpadał się deszcz, żadne dziecko nie przerwało zabawy, a ja byłam jedyną mamą, która próbowała się gdzieś przed deszczem schować. Inne po prostu wyciągnęły deszczaki i dalej stały niewzruszone. Przyznam, ze ciągle jestem w szoku widząc bose niemowlaki siedzace w wózkach przy temperaturze 15 stopni, albo maluchy biegające w krótkich rekawkach. Ja przy 15 stopniach mam letnią kurtkę, a Antkowi zakładam bawełnianą bluzę z kapturem.
Czeka nas kolejna angielska zima i wiem, że dla Antka będzie to wielka przygoda. On, tak jak świnka Peppa, uwielbia taplać się w kałużach. A tych w Anglii nie zabraknie na pewno. 
















Brak komentarzy: