środa, 1 października 2014

4 Typy Playgrupowych Mam



Siedzenie w domu z dwulatkiem to udręka, bo on tylko kombinuje co by tu zepsuć, potłuc, na co się wspiąć i z czego skoczyć. Dlatego chodzimy na playgrupy dwa razy w tygodniu. Przez półtorej godziny Antek może się wyszaleć, pobyć wśród innych dzieci, przetestować nowe zabawki, a ja chwilę odetchnąć, pogadać z innymi mamami.
Obserwując co się dzieje na sali podczas zabaw, mogę wyodrębnić cztery charakterystyczne typy mam, które tam przychodzą:

1. Matka Telefonistka - Przyznam, że trochę się do tej grupy zaliczam. Puszczam Antka wolno, a sama w tym czasie siedzę na fejsie, przeglądam serwisy prasowe, pocztę itp. Ale Matka Telefonistka to taka co raczej gada przez telefon, niż surfuje w internecie. Jest kilka takich w moich playgrupach, które zaraz po przyjściu natychmiast zaczynają wydzwaniać po Tajwanach i Malezjach. Czasem jest naprawdę głośno od tych zagranicznych konwersacji. Nie wiem czy te mamy załatwiają jakieś biznesy od rana, czy po prostu rozmawiają z mężem, siostrą lub teściową. Dzieci tych mam zaliczają się niestety do tych najbardziej dokuczliwych. A to zabiorą zabawkę, a to zepchną kogoś z rowerka. Mama nie patrzy więc hulaj dusza. Pewnie to jest ich sposób na zwrócenie na siebie uwagi. Gdy jakieś dziecko płacze, wszystkie oczy są zwrócone na winowajcę tego płaczu, więc Matka Telefonistka musi na chwilę przerwać rozmowę i zdyscyplinować swoją latorośl. Po chwili wraca do rozmowy, a dziecko dalej rozrabia. Na jednej w moich playgrup zabroniono używać telefonów i kilka mam przestało przychodzić.

2. Matka Elegantka - To zjawisko wyjątkowe i zawsze przykuwa uwagę. Mama taka przychodzi na poranną playgrupę o godzinie 10 rano, w pełnym makijażu, z pomalowanymi paznokciami i starannie ułożonymi włosami. Jest szczupła i nosi obcisłe dżinsy. Napisałam, że to zjawisko wyjątkowe, bo najczęściej mamy na zajęcia przychodzą w czymś wygodnym, czyli w dresach lub getrach, trampkach i bluzkach zasłaniających fałdę na brzuchu po ciąży. Na świetlicy łatwo się pobrudzić bo wszędzie są farbki do malowania, mazaki, ciastolina, brokat, do tego jedzenie i soki. Siedzi się najczęściej na niezbyt czystej wykładzinie lub deskach. Zakładanie najlepszych ciuchów do zabaw, nie jest dobrym pomysłem.  Matka Elegantka wywołuje u innych mam mieszane uczucia zazdrości i politowania. Przyznam, że ja czuję się czasem zawstydzona patrząc na swoją flanelową koszulę i leginsy. Obiecuję sobie, że następnym razem będę wyglądać lepiej, a w weekend zrobię sobie makijaż i założę sukienkę.
W jednej z moich playgrup jest mama dwulatki, która zawsze rzucała się w oczy przez czerwoną szminkę i szpilki. Przed moim wakacyjnym wyjazdem do Polski była wysoko w ciąży z drugim dzieckiem, więc myślałam, że gdy wrócę, to już jej nie zobaczę. Jakże byłam zdziwiona gdy po dwóch miesiącach zobaczyłam, że nic się nie zmieniło. Mama dwulatki siedzi na krześle, jak siedziała, na ustach ma czerwoną szminkę, a oczy podkreślone kreską i cieniem do powiek. Na szyi u niej wiszą łańcuszki, na rękach bransoletki, w uszach kolczyki. A na nogach ma nieodzowne szpilki, no i oczywiście czerwony lakier na paznokciach. Dopiero po chwili zauważyłam głęboki wózek, a nim niemowlę. Gdy zapytałam ile dziecko ma tygodni, padłam z wrażenia słysząc, że tylko dwa. Ja po dwóch tygodniach od porodu tak nie wyglądałam! Nie przyszłoby mi do głowy aby malować paznokcie albo nosić szpilki!  Matki Elegantki są inne.

3. Matka +2 - Do tej grupy zaliczam matki, które przychodzą na playgrupę z więcej niż jednym dzieckiem. Najczęściej są z dwu lub trzylatkiem oraz niemowlakiem. Mama zajęta bobasem nie ma czasu patrzeć na starsze dziecko i tu zaczyna się udręka dla innych mam. Jest u nas chłopiec, który zachowuje się jak tornado. Gdy przechodzi zrzuca wszystko ze stołów, tłucze zabawki, rzuca grzechotkami, skacze po brzęczących kasach fiskalnych i telefonach. W stosunku do innych dzieci jest bardzo agresywny. Wie, że jego mama i tak na niego nie patrzy, jest zajęta przy młodszym dziecku. To trochę bunt, trochę desperackie szukanie uwagi i prośba - "Jestem tu mamo, zobacz co robię. Potrafię być jeszcze głośniejszy!" Czasem dzieci Mam +2 szukają uwagi u innych rodziców, podchodzą i zaczynają rozmowę, pokazują zabawki, podają piłkę. Dużo czasu spędzają z paniami, które prowadzą zajęcia i u nich znajdują zrozumienie. Dzieci Mam +2 i Mam Telefonistek zachowują się tak samo - spragnione są uwagi. Mamy nie poświęcają im tyle czasu, ile one by chciały. Jednak łatwiej usprawiedliwić matkę, która musi się zajmować drugim dzieckiem niż taką, która jest zajęta swoimi  sprawami i gada wiecznie przez telefon.

4. Matka Zaklęta w Kręgu - Siedzi sobie w kółku z innymi mamami i plotkuje. Grupy te są denerwujące bo nie dopuszczają do siebie nikogo nowego. Są hermetyczne, nie ma szans do nich dołączyć. Z wyższością patrzą na inne mamy i szepczą coś między sobą. Widziałam już kręgi polskie, indyjskie, angielskie i rumuńskie. Te mamy dobrze się znają, widują się nie tylko na playgrupach, spotykają się w swoich domach, ich dzieci bawią się razem. Dobrze to wiem bo sama też tworzę taki zaklęty krąg. Siedzimy sobie we dwie lub we trzy i obgadujemy inne mamy i ich dzieci. Głównie jednak rozmawiamy o swoich dzieciach, co dziś powiedziały, co zbroiły. Umawiamy się na wyjście do parku lub plac zabaw. Dzielimy się informacjami na temat innych playgrup w mieście. Tak to już jest, mamy lubią siedzieć w kręgu.

O zajęciach dla dzieci pisałam też w tekście: Playgrupy dla maluchów





W weekend, wzorem Matek Elegantek, staram się wyglądać ładnie, robię sobie makijaż i nie noszę dresów.

2 komentarze:

Magda Maslanka pisze...

Jak syn był w wieku Antka nie cierpiałam tych grup i placów zabaw. Zawsze mi się wydawało, że inne mamy siedzą zrelaksowane, a ja biegam za synem w amoku, przy okazji pilnując pozostałych dzieci. Zabawne, że na playgrupie syn zawsze bawił się zabawkami podobnymi do tych, które miał w domu. Na szczęście od dłuższego czasu już nie wymaga pilnowania i zamiast playgrup są zorganizowane zajęcia, które uwielbia, a na placu zabaw reprezentuję grupę mam czytających książki lub gazety - wiem, że to bardzo staromodne czytać papier. W Polsce jestem jedyna, która na placu zabaw czyta, reszta mam bacznie obserwuje dzieci, ciągle je upominając. Bardzo mnie denerwuje ta polska nadopiekuńczość i dlatego staram się wyłączać.

Antek at Home pisze...

Jestem zmuszona chodzić na playgrupy bo Antek je uwielbia. Zawsze tak się wyszaleje, że zasypia zaraz po powrocie do domu. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogla posiedziec z książką na placu zabaw. Na razie biegam za dzieckiem krok w krok. Trzymaja się go naprawde glupie pomysly i musze go pilnowac.