czwartek, 11 września 2014

Zakazany Owoc




Wychowujemy Antka sami, z daleka od naszych rodzin, które zostały w Polsce. Znajomych mamy bezdzietnych. Musimy zdać się na intuicję co jest dobre, co powinniśmy w danej sytuacji zrobić. Pewnie tak jak wszyscy rodzice myślimy, że tylko my wiemy najlepiej i dlatego  nasze dziecko jest najlepiej wychowane. Dlatego czasem się dziwię, jak bardzo modele wychowania dzieci się różnią. Nie chodzi tylko o różnice kulturowe, które zwłaszcza tu w UK są tak widoczne (np. muzułmańskie dzieci nie powinny oglądać Świnki Peppy). Chodzi o zakazy, które sprawiają, że dziecku zabiera się jakąś część dzieciństwa. Nie wiem naprawdę jak mam się zachować, gdy ktoś z dumą mi mówi - Moje dziecko nie je słodyczy. Albo - Moje dziecko nie ogląda bajek w telewizji. I oczywiście - Moje dziecko nie je fast foodów.

Nie jestem mamą, która absolutnie na wszystko pozwala, staram się znaleźć złoty środek. Antek nie siedzi przed telewizorem od rana do wieczora z pudełkiem czekoladek i coca colą. Słodycze je, owszem. Wolę gdy je jabłka lub gruszki, zresztą z jedzeniem owoców nie ma kłopotów, ale czekoladę, ciastka czy ptasie mleczko po obiedzie - czemu nie. Lubię obserwować jak się rozpromienia na widok słodkości. Czasem daję mu czekoladę gdy płacze, gdy nabił sobie guza lub jest markotny. Po słodyczach zaraz się rozpromienia. Miło widzieć szczęśliwe dziecko, nawet gdy uszczęśliwię go małym słodkim wspomagaczem. Przyznam, że czekolada też mi poprawia humor. Nie powinnam jej jeść bo zbędne kalorie zostaną w udach. Dla Antka to najlepszy czas na słodkości, wszystko spali w ciągu godziny. Kiedy mamy jeść słodycze jak nie w dzieciństwie?

Podobnie rzecz ma się z telewizją lub komputerem. Antek uwielbia Świnkę Peppę i włączam mu ją żeby go uszczęśliwić. Nie oglądamy bajek non stop. Wybieram, to co uznaję za wartościowe i to co mu się podoba. Rozumiem rodziny, w których nie ma odbiornika telewizyjnego. Wtedy nikt nic nie ogląda. Spotkałam się jednak z sytuacją, gdzie telewizor jest włączony wieczorem i dorośli oglądają to co ich interesuje, natomiast dzieci nie mogą oglądać żadnych bajek bo rzekomo je ogłupiają.

Fast foody są niezdrowe i tuczące - to fakt. Są też smaczne i dzieci je uwielbiają. Antek chociaż nie ma jeszcze dwóch lat je czasami frytki lub czipsy. Lubi te wersji ekstremalnej czyli z octem. Zna smak paluszków rybnych i kurczakowych panierowanych kawałków. Nie kupuję mu ich codziennie tylko raz na dwa, trzy miesiące. Nie jestem zwolenniczką fast foodowego jedzenia, sama jem je sporadycznie. Nie podoba mi się, gdy dzieci np. na wycieczce szkolnej pierwsze czego szukają, to McDonald's lub kebab. Jednak uważam, że zabraniać dziecku czegoś, co inne dzieci mają kiedy chcą, jest trochę nieludzkie. Tłumaczyć, że frytki i hamburger nie są zdrowe i nie kupować zbyt często, to chyba najlepsze wyjście. Ale kategorycznie zabraniać i zmuszać do jedzenia kanapek i sałatek, to dla dziecka kara.
Zakazany owoc smakuje lepiej. Ale po stwarzać wrażenie, że to co niedostępne może być bardziej interesujące.







Brak komentarzy: