niedziela, 21 września 2014

Cudze Dzieci



Podstawową różnicą w wychowaniu dziecka w Polsce i za granicą jest wtrącanie się wychowanie obcych osób. W Polsce wszyscy są ekspertami, nawet jak nigdy nie wychowali żadnego dziecka, wiedzą najlepiej. Na pewno się o tym dowiesz bo coś skrytykują albo cię pouczą. W UK nikogo nie obchodzą cudze dzieci, nawet jakby biegały w sandałach w grudniu, nikt nic nie powie. Gdy jednak trzeba reagować, gdy dziecku dzieje się krzywda, szybciej zareaguje ktoś w Anglii niż w Polsce.

- Temu dziecku musi być zimno, trzeba mu skarpetki założyć.
- Przydało by się coś na głowę, bo wieje.
- Taki duży i jeszcze pieluchę nosi?
- Czas już oduczyć go ssać paluszka. To nie wygląda ładnie.
- Dlaczego on biega na boso? Będzie miał płaskostopie.
- Powinien pobiegać trochę na boso, to najzdrowsze dla stóp.
- Czemu on siedzi w tej wodzie tak długo, jeszcze się zaziębi.
- Taki upał, dziecko powinno się trochę popluskać.
- Czy on nie jest za mały na lody? Na pewno się rozchoruje.

Ciocie "dobre rady" na pewno chcą dobrze, myślą , że niedoświadczona mama wymaga ich opinii i porad.  Ale dlaczego mama musi wierzyć we wszystko, co każda obca osoba jej powie? Czy naprawdę nikt nie sądzi, że ona wie najlepiej bo zna swoje dziecko? Nie wiem skąd to się bierze. Spotkałam się z uwagami na temat mojego dziecka właściwie wszędzie, w sklepie, w pociągu, w samolocie, na plaży. Do każdej uwagi  - Jaki on słodki - było dodane coś extra w stylu, ale niedobrze że ssie paluszek. Przyznam, że trochę brałam sobie te uwagi do serca. Zaczynałam myśleć, a może rzeczywiście coś robię źle? Może dlatego, że nie byłam przyzwyczajona do tego, że ktoś publicznie wypowiada się na temat mojego dziecka, radzi, poprawia. Pewnie inne mamy zdążyły się do tego już przyzwyczaić i nie zawracają sobie tym głowy.

W Anglii nikt tego nie robi. Nikt nie wypowiada się na temat cudzego dziecka prawdopodobnie z obawy o urażenie kogoś. Łatwo można zostać oskarżonym nieznajomoć innej kultury lub religii. Prawie każdy ma inny sposób ubierania (angielskie dzieci zawsze ubrane lżej, afrykańskie i azjatyckie cieplej), metody walki z chorobami (najlepiej nic nie robić, samo przejdzie),  relacje rodzinne (np. ojciec nigdy nie zajmuje się dzieckiem). Byłoby dużym nietaktem zwrócić komuś uwagę, że dziecko w mróz nie ma czapki lub przy 20 stopniach powinno zdjąć kurtkę bo się poci. Czasem sama mam ochotę krzyknąć na matkę, żeby zabrała swoje dziecko z placu zabaw bo jest chore, ledwie stoi na nogach, katar leci mu z nosa i ciągle kaszle. Albo wstrząsa mną zimno, gdy widzę malucha w sandałach w zimę, lub cienkiej kurtce. Czasem chciałabym zapytać dlaczego to pięcioletnie dziecko ciągle nosi pieluchy. Ale oni tak wychowują dzieci i nic mi do tego.

Nie napiszę, że w Anglii nie ma rodzin z problemem alkoholowym lub narkotykami  i wszystkie dzieci są szczęśliwe i najedzone. Nie, bieda, patologie są wszędzie. Ważne jak z tym problemem radzi sobie społeczeńswo i państwo. Tu służby są wyczulone na każdy objaw agresji w stosunku do dziecka. Opowiem historię, którą usłyszałam od koleżanki. Pewnego wieczoru odwiedziła ich policja. Funkcjonariusze wyjaśnili, że muszą sprawdzić czy wszystko w porządku z dzieckiem, które tu mieszka. Zszokowani rodzice pokazali śpiącego malucha w łóżeczku i  zapytali o co właściwie chodzi. Policjanci powiedzieli, że rano był tu listonosz, słyszał płacz dziecka za drzwiami ale nikt nie otwierał. Sprawę zgłosił na policji, sądząc że w domu może znajdować się dziecko bez opieki. Rodzice wyjaśnili, że z dzieckiem zajmuje się babcia, nie otwiera drzwi ponieważ nie zna języka.  Wszystko dobrze się skończyło. Wiemy jednak, że nie zawsze wszystko dobrze się kończy. Czasem nawet za drobne przewinienia rodzicom odbieranie są dzieci. Dotkliwie przekonują się o tym zwłaszcza polskie rodziny, które nie zdają sobie sprawy, że ktoś może na nich donieść albo po prostu że robią coś źle (np. nie odbierają dziecka ze szkoły na czas).

W Polsce rzadko ktoś reaguje gdy za ścianą słyszy krzyk dorosłego i płacz dziecka (ściany często są bardzo cienkie i wiadomo, że to nie ząbkowanie jest przyczyną płaczu). Donosy na policję kojarzą się ciągle z minioną epoką. A rodzina to świętość i nie wolno się wtrącać, sami sobie poradzą. Dawanie dobrych rad młodej mamie jest łatwe. Gdy jednak trzeba wykazać się odwagą i stanąć na przeciw agresywnego, pijanego ojca, chętnych brak.







Brak komentarzy: