czwartek, 25 września 2014

Antek Umyj Podłogę




Gdy ostatnio zmywałam naczynia, Antek podbiegł do kosza na śmieci, otworzył go, wrzucił papier i pobiegł dalej. Trwało to zaledwie kilka sekund. A ja zaczęłam się zastanawiać, jak to możliwe, że to maleństwo, które jeszcze niedawno leżało w łóżeczku, teraz ma swoje zdanie, poczucie humoru, wie do czego służą domowe urządzenia, rozumie co się do niego mówi, potrafi odpowiadać. Jak każda mama co jakiś czas zadaję sobie pytanie - kiedy on się tak zmienił?

Teraz zamienię się kronikarza. Przebywam z moim dzieckiem cały czas i trudno mi zauważyć jak rośnie, rozwija się. Wymienię tylko kilka cech, które może były od jakiegoś czasu, a może właśnie się pojawiły. Dodam tylko, że Antek właśnie skończył 21 miesięcy.

1. Mówi stanowczo NIE kiedy czegoś nie chce. Można to wrzucić do worka o nazwie bunt dwulatka. Czytałam jednak, że czegoś takiego nie ma. Dziecko po prostu zaczyna wyrażać swoje zdanie, protestuje gdy mu się coś narzuca lub coś odbiera. Zauważyłam, że Antek buntuje się nie tylko w domu, ale również gdy jest wśród innych, gdy np. dziecko chce mu zabrać zabawkę. Jeszcze niedawno stał jak zaczarowany i nie wiedział co się dzieje, gdy ktoś wyrwał mu samochodzik z ręki. Teraz potrafi głośno protestować, gdy coś jest nie tak jak on chce. Przynam że na razie potrafię sobie  radzić tym małym buntownikiem. Antek nie rzuca się po sklepie w histerii bo nie zamierzam mu kupić zabawki. Pewnie by to robił, gdybym była mniej stanowcza. Tym razem ja mówię NIE.  Na razie Antek wygrywa w jednym przypadku, gdy mówi NIE jak daję mu coś do jedzenia. Nie ma rady, jak czegoś nie chce zjeść, to nie zje.

2. Zaczyna mówić. Śmiesznie mu wychodzą odmiany słów, które dobrze zna. Na mnie mówi maminia, mamunia i oczywiście mamuła. Na swojego ojca - tatoł. W podobnej tonacji wyraża się o babci i dziadku - babina i dziadzina. Poza tym ma swoje nazwy - łyżka to gaga, na ptaki mówi ki sio (sio żeby je natychmiast przegnać), na psa jak każde dziecko mówi hał (angielskie dzieci rozumieją to jednak jak owl czyli sowa). Nie wiem dlaczego rodzynki to dla niego dzidum, gąbka - papu, a cebula to buła. Nauczyliśmy się jego języka i jakoś się dogadujemy. Gdy cały dzień słyszy rozmowy po angielsku, wieczorem możemy usłyszeć jego wersję tego języka czyli ąąą dądą gągągą. Ględzi do siebie całkiem niezrozumiały dla nas ciąg sylab.

3. Ma poczucie humoru. Czasem obserwuję jak coś kombinuje, mruży wtedy oczka, leciutko się uśmiecha i wtedy bęc! Wrzuca coś za kanapę, ze stołu lub z łóżka. Potem bardzo się z tego śmieje,  chichocze zadowolony jakby właśnie zrobił największy żart wszech czasów. Muszę przyznać, że poczucie humoru ma bardzo złośliwe. Ale bawią go też słowa. Za niezwykle śmieszne uważa kaaabum! i dzabimmm! Poza tym ma niezły ubaw gdy mówi dupa. Nie wiem czy zdaje sobie sprawę, co to znaczy.

4. Wykonuje polecenia i rozróżnia przedmioty. Nie ma problemu gdy każę mu coś przynieść. "Podaj buty z szuflady. Nie, nie sandały. Przynieś wiązane buciki". "Wrzuć swoje brudne ciuchy do kosza na pranie". "Wyrzuć pieluchę do śmieci." Z poczuciem wielkiej misji szoruje mopem podłogi. Wszystkie polecenia wykonuje chętnie i bez problemu. Jeszcze mu się nie zdarzyło wrzucić pieluchy do kosza na brudną bieliznę, albo brudne spodnie do śmieci.
















 

1 komentarz:

Magda Maslanka pisze...

Z bobasa zaczyna wyrastać mały chłopczyk. Myślałam, że Antek jest starszy, wygląda dość poważnie. Będziesz miała kiedyś fajną pamiątkę z tego bloga. Ja się bardzo niecierpliwiłam, kiedy czekałam na pierwsze wypowiedziane słowa, a dzisiaj kiedy wracaliśmy z lekcji pianina, syn powiedział, że wielu rzeczy go w życiu nauczyłam i za to on nauczy mnie grać na pianinie. On chyba stwierdził, że matka już nic go nie nauczy i teraz czas na rewanż. Wieczorem swoje stanowisko zrewidował, potrzebuje jeszcze mamy do czytania i przytulania. Uff