czwartek, 14 sierpnia 2014

Nareszcie Razem!

 



Gdy odjeżdżałam na lotnisko widziałam jak Antek stoi z babcią w oknie i macha mi na pożegnanie. Z ledwością powstrzymałam łzy. Nie jest łatwo zostawić dziecko, nawet na krótko, nawet pod bardzo dobrą opieką.
Wakacje tylko we dwoje z Antka tatą zaplanowaliśmy już bardzo dawno. Ustaliliśmy, że spotkamy się w połowie drogi z Anglii do Polski (tata Antka właśnie jechał z Anglii samochodem, ja przyleciałam samolotem do Holandii) i przejedziemy samochodem kawałek Europy. Potrzebowaliśmy pobyć ze sobą, a przy okazji, pozwiedzać, skosztować lokalnych przysmaków i napić się dobrego alkoholu. Plan dnia mieliśmy wypełniony co do minuty. Ale nasze rozmowy właściwie toczyły się na temat naszego maleństwa.
Tata Antka nie widział go prawie przez miesiąc. Podczas gdy my wypoczywaliśmy u dziadków w Polsce, on ciągle chodził do pracy w Anglii. Tęsknił z nim bardzo. Codziennie dzwonił i kazał opisywać, co robiliśmy przez cały dzień. Musiałam go rozczarowywać, bo nasze dni nie różniły się między sobą. Codziennie były zabawy na podwórku, w basenie, na trampolinie, w piaskownicy, w ogródku. Bawiły mnie jego pytania - Czy Antek jest szczęśliwy, czy jest bezpieczny?
Zrozumiałam co miał na myśli gdy sama wyjechałam i zostawiłam Antka. Przez pierwszą noc nie mogłam spać. Cały czas myślałam, że coś złego dzieje się z moim dzieckiem, ktoś chce go porwać albo miał wypadek. Telefon milczał więc to było tylko potwierdzenie moich złych przeczuć. Nikt nie dzwoni, bo nie chce mi powiedzieć o nieszczęściu. Następnego dnia zapytałam tatę Antka kiedy to minie, kiedy przestanę się zamartwiać i zacznę cieszyć wakacjami? Opowiedział, że przez pierwszy tydzień tylko siedział i myślał, telefony do nas to był główny punkt dnia. Potem trochę się przyzwyczaił do nowej sytuacji, ale ciągle się o nas bał.

To właśnie strach, niepokój nie dają spokoju, gdy dziecko, z którym normalnie przebywa się przez całą dobę, non stop, nagle zostaje gdzie indziej. Nie ma go, jest daleko. "Jak złą matką jestem, pozwalając na rozłąkę?" Takie myśli przebiegały mi po głowie. Wiedziałam, że potrzebuję wakacji. Marzyłam o wakacjach. Marzyłam, że mogę pójść do kawiarni, do sklepu, leżeć w łóżku z książką. Na pewno zostanę za to ukarana. Jaka matka wybiera wygody ponad swoje dziecko?

Gdy już wróciliśmy stęsknieni za naszym ukochanym synem. Padło w końcu najważniejsze pytanie 
- Czy bardzo płakał i tęsknił?
- Wcale - opowiedziała moja mama. - Gdy mówił "mama" przypominałam mu jak machał ci na pożegnanie i tłumaczyłam, że wyjechałaś. Poza tym był bardzo zajęty w ogrodzie.







Brak komentarzy: