poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Gdzie jest Zuzia?





A Ziziu? - pyta codziennie Antek. - Została nad jeziorem - muszę mu tłumaczyć dlaczego nie ma z nim jego ulubionej kuzynki. Bardzo za nią tęskni. Wprost oszalał na jej punkcie.
Gdy zobaczył ją po raz pierwszy po półrocznej przerwie, przejechał swoim samochodzikiem całe podwórko i zaparkował tuż przy jej nogach (normalnie każe się ciągnąć za sznurek).
Jest między nimi duża różnica wieku, bo aż siedem lat. Antek traktuje ją trochę jak mamę (która go karmi i nosi!), trochę jak kumpelę. Lubi się do niej przytulać, szarpać za włosy ale przede wszystkim powtarza każdy jej ruch, każde zachowanie. Przeważnie jest to niebezpieczne, bo co jest niegroźne dla dziwięciolatki, to niekoniecznie jest dobre dla półtorarocznego malucha (np. skakanie po schodach, bieganie po pomoście czy pływanie). Na moje protesty mówi "Ziziu" i pokazuje na nią palcem, tłumacząc, że ona może, więc on też.
Gdy tak obserwowałam ich razem, pomyślałam, że jednak szkoda, że mieszkamy tak daleko. Antek i Zuzia widzą się co pół roku. To naprawdę zbyt mało, aby wytworzyła się między nimi głębsza więź. Z biegiem lat różnica wieku zacznie się zacierać. Sama mam dziesięć lat młodszą siostrę i wiem, że to nie jest problem. Trzeba tylko chcieć utrzymywać kontakt. Na razie ja i mama Zuzi robimy wszystko, żeby oni się widywali. Co będzie w przyszłości, zależy tylko od nich.













Brak komentarzy: