wtorek, 29 lipca 2014

Prababcia





Odkąd pamiętam, w każde święta cała moja rodzina spotyka się u babci w domu. Jest to jedyna okazja żeby razem usiąść przy jednym stole, pogadać, zapytać co słychać. Jest głośno, gwarno, dzieci biegają, dorośli się przekrzykują rozmawiając o polityce. Z biegiem lat te spotkania są dla mnie coraz rzadsze. Nie zawsze przylatuję do Polski na Boże Narodzenie lub Wielkanoc. Bardzo mi ich brakuje. Najbardziej jednak brakuje mi babci.

Jej dom, w którym spędzałam wakacje, zawsze wydawał mi się taki duży. Na podwórku stało kiedyś pochylone drzewo, przesiadywałam na nim całe dnie. Drzewa już nie ma, dom już nie wydaje się taki duży. Ale babcia ciągle jeszcze tam jest i jestem szczęśliwa, że mój syn może ją poznać. Bardzo lubię ją odwiedzać, nie tylko dla jej przepysznych pączków, ale dla jej ciepła i spokoju. Jest prawdziwą babcią, dobrą i łagodną. Z dala od zgiełku dużych miast, samolotów i autostrad, jej dom to prawdziwa przystań. Można siedzieć na werandzie, obserwować kota popijając herbatę i odpoczywać jak w najlepszym spa.


Babcia trzech wnuczek i czterech wnuków, dwóch prawnuków i jednej prawnuczki.




z małym Antkiem rok temu.



Brak komentarzy: