niedziela, 15 czerwca 2014

Race For Life 2014 - Dla Superbohaterek





W całej Anglii rozpoczęły się biegi Race For Life - Cancer Research, dzięki którym zbierane są pieniądze na walkę z rakiem. Szlachetna impreza gdzie kobiety mogą się poczuć jak superbohaterki. Biegną aby uczcić kogoś kogo dotknęła ta choroba dodatkowo wspierają badania nad rakiem.

Biegłyśmy dystans 5 kilometrów. Od jakiegoś czasu ćwiczyłyśmy więc nie był to dla nas wysiłek. Do wyboru jest czy chcesz biec czy iść.  Dużo kobiet zdecydowało się na spacer w gronie koleżanek. Można zabrać dzieci, nawet te w wózku. Jeśli ktoś jest bardziej zaawansowanym biegaczem może wybrać trasę 10 kilometrów. Dla lubiących przygody jest bieg w błocie. Wystarczy wejść na stronę Race For Life - Cancer Research, wpisać swój kod pocztowy i zobaczyć który bieg jest organizowany w twojej okolicy.

Po zarejestrowaniu i wpłaceniu 15 funtów opłaty wpisowej można zacząć zbierać datki. Pieniądze wpłacane są bezpośrednio na konto fundacji, nie trzeba chodzić z puszką. Wystarczy powiadomić znajomych i rodzinę że twój bieg to dobra okazja aby wesprzeć badania nad rakiem. Czasem ludzie wpłacają £10, czasem £5 a czasem £1. Liczy się każdy pens. Ja w tym roku nie organizowałm zbiórki pieniędzy (przekazałam datek od siebie) ale moja towarzyszka Jola uzbierała aż £55. 

Dość już szczegółów organizacyjnych. Opowiem o biegu. Jak wspomniałam biegam już od jakiegoś czasu i 5 kilometrów nie powinno mi sprawić problemu. Ostatnio jednak chorowałam i zawiesiłam treningi. Umówiłam się z Jolą że nie będziemy się przemęczać i w razie czego zwolnimy lub przejdziemy parę kroków. Do biegu przygotowała nas rozgrzewka, która wszystkich wprawiła w świetny nastrój. Rozruszałyśmy mięśnie i stawy, pokręciłyśmy biodrami, poskakałyśmy i byłyśmy gotowe. Wystartowałyśmy. Gdy minęłyśmy pierwszy kilometr obie pomyślałyśmy - Ojej jeszcze cztery. Gdy minęłyśmy drugi było - ojej dopiero drugi. Przy trzecim już byłyśmy uśmiechnięte. Gdy mijałyśmy czwarty, to już było z górki. Nie ma nic bardziej motywującego biegacza niż inni biegacze. Nogi niosły nas same. Na mecie czekały na wszystkich medale.

Atmosfera przed biegiem, podczas i oczywiście po biegu jest rewelacyjna. Całe rodziny przechodzą wspierać uczestniczki. Biegaczki ubrane są w obowiązkowy różowy kolor. Niektóre zakładają różowe peruki, doczepiają motyle skrzydła nawet malują ciała na różowo. Ważne żeby było z fantazją, ważne żeby wyglądać inaczej niż na co dzień.  Wiele kobiet biegnie żeby uczcić pamięć kogoś bliskiego kogo rak pokonał lub wesprzeć w walce z tą chorobą. Na plecach biegaczek widziałam napisy "Dla mojej mamy", "Dla babci", "Dla najlepszej przyjaciółki".  Za każdą kobietą stała inna historia. To właśnie nadawało sens tej imprezie. Biegniemy w jakimś celu, chcemy pomóc.











2 komentarze:

Jola Tacij pisze...

Super Monika, fajnie to opisalas i dzieki za wspolny bieg :)

Antek at Home pisze...

To ja dziękuje i mam nadzieje że pobiegniemy za rok. Może nawet na większy dystans. Zaczynamy treningi!