środa, 18 czerwca 2014

Dziecko na plaży





Ja już mam strój na plaże. Wybrałam jednoczęściowy żeby zakryć brzuch, który został po ciąży i którego nie potrafię się pozbyć. Biegam, robię brzuszki ale fałda nie znika. Nie pozostaje nic innego jak dobrze dobrane ciuchy i cały strój kąpielowy. Problemem pozostaje kostium dla Antka. O kąpielówkach typu spodenki nie ma mowy, musi być kombinezon. Wszystkie dzieci na pływalniach i plaży są szczelnie okryte. Nie tylko mają długie rękawy i nogawki ale tez czapki z pelerynką z tyłu. Wyglądają naprawdę kosmicznie. Nie za bardzo mi się to podoba. Dla mnie Antek, który skończył właśnie półtora roku powinien latać na golasa. Ale w dzisiejszych czasach nagość dziecka to temat tabu. Trzeba je ochraniać nie tylko przed promieniami słonecznymi ale też przed spojrzeniami dorosłych. Na basenie jest zakaz fotografowania. Nawet wrzucanie zdjęć dziecka na Facebook to podobno zagrożenie. Doszło to tego, że na plaży kobiety chodzą w ledwie zasłaniającym cokolwiek bikini, a dzieci są szczelnie okryte. 











2 komentarze:

Magda Maslanka pisze...

Ładne zjęcia, widać wpływ mammamija.pl. Ja też się na nich wzoruje i ustawiam męża i syna przy ścianie. Co do ubioru na plażę, to ja jestem raczej za zasłanianiem, ze względu na słońce, moja koleżanka umarła na czerniaka. Denerwują mnie komentarze starszych osób w Polsce, czemu synek taki bladziutki. Bladziutki, bo nie wypuszczam go na słońce bez filtru ochronnego i muszę przyznać, że mam na tym punkcie obsesję. Ale narobiłaś mi ochoty na plażę tym wpisem.

Antek at Home pisze...

No to mnie rozszyfrowałaś! Rzeczywiście śledze mammamije od jakiegoś czasu. Co do zakrywania dzieci, to smaruję syna kremem z filtrem 50. Ostatnio nawet Antka tata przez pomyłkę się nim wysmarował i obaj wrócili z plaży bladzi. Za to mama była ślicznie opalona.