wtorek, 3 czerwca 2014

Antykoncepcja w Polsce, a Antykoncepcja w UK - Dwa Różne Podejścia




Gdy przeczytałam o deklaracji wiary polskich lekarzy, pomyślałam sobie - Talibowo. Ot, 3 tysiące lekarzy stwierdziło że ich wiara jest ważniejsza niż pomaganie innym. Pomaganie, mam na myśli naprawdę wsłuchanie się w potrzeby pacjentów. Chodzi o ginekologów, którzy zdeklarowali, że nie będą przepisywać środków antykoncepcyjnych. Ich światopogląd, religia jest najważniejsza. W nosie mają sytuację życiową kobiet, które nie chcą zajść w ciążę.

Niby to tylko 3 tysiące lekarzy. Niby to ma nikomu nie zaszkodzić. Lekarz, który podpisał taką deklaracje musi skierować do innego, który takiej deklaracji nie podpisał i to ma rozwiązać problem. Przeczytałam jednak o kobietach, które mieszkają na wsi i skarżą się, że gdyby ich lekarz podpisał deklarację, to musiałyby zamiast 6 km rowerem jechać 11 km lub dalej do najbliższego specjalisty (więcej czytaj tu: http://wokoldzieci.blogspot.co.uk/2014/06/religijny-ginekolog-na-wsi.html).

Może wyjaśnię jak sytuacja dotycząca antykoncepcji wygląda w Wielkiej Brytanii, tak dla kontrastu.  Tu wszelkie środki zabezpieczające przed zajściem w niechcianą ciążę przepisuje lekarz pierwszego kontaktu tzw. GP, nie trzeba umawiać się na spotkanie z ginekologiem. Czynne są też Women's Health Clinics gdzie właściwie wprost z ulicy można wejść i dostać wszelkie środki antykoncepcyjne, porozmawiać z pielęgniarką o swoich problemach dotyczących zdrowia i w razie potrzeby zostać zbadanym przez lekarza. W poczekalni można spotkać rodziców z nastoletnimi dziećmi oraz pary, które przyszły po poradę dotyczącą sposobów antykoncepcji. A sposobów zabezpieczania się przed niechcianą ciążą jest dużo i co najważniejsze, wszystkie są za darmo. Do wyboru kobiety mają: implant (na 3 lata, sama mam wszczepiony na przedramieniu), spirala (na 10 lat), zastrzyki (raz na 3 miesiące), pigułki (do łykania codziennie, dają minimum na 3 miesiące zapasu) no i oczywiście prezerwatywy.

Szczególną opieką otoczone są kobiety po porodzie. Chodzi o uświadomienie im, że po urodzeniu dziecka, bez jakiejkolwiek ochrony, bardzo szybko mogą zajść w ciążę jeszcze raz. Ja miałam pogadankę z moją położną dotyczącą środków antykoncepcyjnych jeszcze zanim urodziłam. Po porodzie implant wszyła mi moja GP czyli lekarka w przychodni.

Myślę, że tak właśnie powinno się traktować kobiety - jak świadome osoby, które maja prawo decydować o sobie. Mają prawo decydować kiedy zajdą w ciążę i nikt nie powinien dawać do zrozumienia, że są niemoralne. 

Brak komentarzy: