czwartek, 5 czerwca 2014

Antek i Niezapominajki Czyli Tożsamość Dzieci Imigrantów





Niezapominajki kojarzą mi się z niezpominaniem. Nie zapominaj kim jesteś - mówią do mnie. Nie zapominam. Jestem Polką mieszkającą w Wielkiej Brytanii. Przyjechałam tu będąc osobą już kształtowaną, wiedziałam czego chcę. Chcę żyć lepiej. Zostawiłam marną pracę, brak perspektyw, biedę. Czy znalazłam raj? Tak, jestem tu szczęśliwa. Nie myślę o powrocie do ojczyzny. Mam tu dom.

Moje dziecko ma brytyjski paszport ale nie dam mu zapomnieć skąd pochodzi. Nauczę go polskiego języka, historii, literatury. Będzie jadł rybę i pił barszcz w Wigilię. Będzie obchodził imieniny i Dzień Dziecka. Moja mama by mi nie wybaczyła gdyby jej wnuk nie potrafił z nią pogadać a na święta domagał się indyka. Wychowuję Antka na Brytyjczyka o polskich korzeniach. To nic szczególnego w tak multikulturowym kraju. Wielu mieszkańców Wielkiej Brytanii tak właśnie wychowuje swoje dzieci. W domu mówią językiem przodków, w szkole, pracy, oficjalnie mówią po angielsku. Spotkałam wiele mam na placu zabaw, do swoich dzieci zwracały się po węgiersku, rosyjsku, chińsku czy arabsku. Moja sąsiadka jest Kolumbijką, gdy przychodzi do nas z córką rozmawiamy po angielsku. Ona do córki zwraca się po hiszpańsku, ja do Antka po polsku.  Czasem wszystko nam się miesza i ja mówię do niej po polsku, a ona do mnie po hiszpańsku. Całe szczęście dzieci rozumieją się bez słów.
Czy Wielka Brytania jest przyjazna imigrantom? Wbrew temu co piszą gazety - tak. Nie ma chyba Brytyjczyka, który nie zna żadnego imigranta, nie jest jego szefem, podległym, wspołpracownikiem czy klientem. Nawet politycy, którzy oficjalnie wypowiadają się za ograniczeniem imigracji mają w domu zagraniczne pokojówki, nianie, ogrodników. Zależność brytyjskiej gospodarki od pracy imigrantów jest ogromna i to się raczej nie zmieni.
 To nieprawda, że Polacy pracują tylko na najgorszych posadach, tych których Anglicy nie chcą. Znam wielu Polaków, którzy robią karierę, dobrze zarabiają, mają swoje firmy. Znam też Polaków, którzy mimo wyższego wykształcenia pracują fizycznie w fabrykach. Nie mają siły się wyrwać, nie chcą się przepychać łokciami. Zarabiają tyle, że stać ich na wakacje w ciepłych krajach, mają oszczędności. Spotkałam też Polaków, którzy nie chcą pracować z dużo bo stracą zasiłek na najbiedniejszych. Polacy są liczni i różni.
Czy są dyskryminowani? Powiem w ten sposób: Byłam pouczona za mówienie w pracy po polsku, w tym samym czasie, w innym dziale, Brytyjka została zwolniona za głośnie narzekanie na Polaków. Dyskryminacja jest karalna. Możemy walczyć o siebie.
Ale na co dzień nie o dyskryminację chodzi. Czujemy się trochę obco i  jesteśmy traktowani przez Brytyjczyków z góry ponieważ niewiele nas łączy, mamy różne temperamenty.  Nie potrafimy zrozumieć dlaczego Anglicy ciągle mówią, że wszystko jest świetnie i ok. Udają uśmiech, są zawsze grzeczni. My za to lubimy trochę ponarzekać, poskarżyć się, nie potrafimy udawać. Oni tego nie rozumieją. Nasza prostolinijność sprawia, że czują się zażenowani. Kilka razy na pytanie  - Are you alright? opowiedziałam - No, I'm not alright - i przyprawiłam pytających o lekki zawał. Nie wiedzieli jak się w tej sytuacji zachować. Nawet jak bym umierała, powinnam była opowiedzieć, że wszystko w porządku i nie zawracać głowy swoim problemem.
Wracając do mojego syna i niezapominajek. Mam nadzieję, że wyrośnie na dumnego człowieka, który będzie mówił o sobie Brytyjczyk - Polak i uda mu się pogodzić  polską spontaniczność z angielskim dystansem. Może za kilka lat wybierze życie w Polsce.  Ma tam rodzinę - dziadków, ciocie, kuzynów. Może poczuje, że w Polsce mu lepiej. To będzie jego wybór. Chciałabym żeby czuł się dobrze w obu krajach. Wiem, że to moje życzenia. Antek jest jeszcze malutki. Długa droga przede mną. 
Tak naprawdę nikt nie wie jak będą postrzegać siebie dzieci dzisiejszych emigrantów z Polski. Oni są jeszcze w szkołach i przedszkolach lub dopiero się rodzą. Następne pokolenie jeszcze nie dorosło. Jedno wiemy na pewno, będą się tu czuć dużo bardziej u siebie niż my.








7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Swietnie napisane!

Anonimowy pisze...

Brawo Monika!

Magda Maslanka pisze...

Dzieci dzisiejszej emigracji będą Anglikami. Pytanie jest czy będą znały język polski. Rozmawiałam ostatnio z polskim konsulem w Manchesterze o dzieciach powojennej emigracji. Zauważył on pewną prawidłowość, osoby które znają język polski są lepiej wykształcone i zajmują wyższe stanowiska - przykład minister Rostowski - naśmiewano się ze sposobu w jaki odmienił miasto Bydgoszcz, ale on urodził się i żył w Londynie i w UK został profesorem. Osoby, których rodzice nie zadbali o język są klasą robotniczą. W życiu człowieka bardzo ważna jest tożsamość narodowa i kulturowa. Dwujęzyczność to oddzielne dobrodziejstwo, są badania naukowe, które mówią, że dzieci dwujęzyczne są inteligentniejsze - tą tematyką zajmuje się Jared Diamond - polecam jego książki. Prawdą jest, że dzieci dzisiejszej emigracji będą czuły się w Anglii u siebie, brak różnic kulturowych, mentalnych, językowych i po raz pierwszy na taką skalę ten sam kolor skóry. Rozmawiam czasem z angielskimi mamami i one już naszym dzieciom zazdroszczą. Wyglądają tak samo jak ich dzieci i jeszcze znają dwa języki.

Antek at Home pisze...

Masz rację, trzeba uczyć języka polskiego bo to same korzysci. Nie będzie to łatwe bo nasz język nalezy do tych najtrudniejszych.

A ja sobie mysle: a co jesli za 20 lat w Polsce będzie tak fajnie, że Antek będzie chciał tam mieszkać? To będzie juz zupełnie pokęcone. My zostawiliśmy swoich rodziców zeby zyc w UK, a on zostawi nas żeby żyć w Polsce.

Anonimowy pisze...

Ciekawy głos w ważnej sprawie. I to od wewnątrz. Z ciekawością poczytam inne wpisy! Trzymam kciuki za autorkę i jej determinację do dalszego pisania!

Antek at Home pisze...

Dziekuje bardzo. Tematów nie brakuje bo bycie polska mamą w UK trochę się różni od bycia mamą w Polsce. Moj syn od kilku miesiecy ładnie mowił mama i tata, jednak ostanio zaczął do ojca wołać dada a do mnie mówi mam. Skad mu sie ten angielski wziął? Myslałam, że na to jeszcze za wczesnie. Poza tym Antek jest typowym małym rozrabiaką - pluje, wyrzuca zabawki za łóżko itp. To akurat typowe pod każdą szerokościa geograficzną.

Anonimowy pisze...

Świetnie napisane Monika!! Tak trzymaj!! Pozdrawiam:)